Najpierw jest miłość... A potem dwie kreski na teście ciążowym... A potem... burza uczuć...
RSS
środa, 21 grudnia 2011
TO JUŻ JEST KONIEC... I NIE BĘDZIE JUZ NIC...

Matka informuje, iż tak całkiem na serio zaprzestaje umieszczania wieści rodzinnych na blogasku Zemlaczków.

Decyzję matka podjęła w trosce o dobro rodziny, a przede wszystkim wielmożnego biologicznego dziecięcia... zbyt wiele chorągiewek poczęło śledzić losy noblistki i mężotaty...

Wszystkim lojalnym i życzliwym czytelnikom matka dziękuje za wierność i dobre słowo, a tym znajomym obłudnikom mówi koniec pożywki dla Waszego wścibskiego nosa, dalsze niusy z życia Rysi pozostaną spisane, opisane i wypisane w nowej zakładce, o której matka poinformuje świat miły odrębnie i bezpośrednio...

W szczególności matka chciałaby podziękować cioteczce AdzeWil... ona już wie czemu i za czemu...

I tyle tego było... całe dwa lata matka poty wylewała i pasję pisania miała o swoim szczęściu i nieszczęściu... jednak z dwojga złego i tak nobla córka dostanie... tadam.

Paaapaaa ludzie... mama odźźźźźźź...

20:02, zemlaczki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 20 grudnia 2011
WIŚCI RODZINNE

Matka tonie w luksie… w luksusie ciszy i spokoju… córka wyzdrowiała na tip top i w największej rozpaczy została wyteleportowana przez okrucieństwo matki do żłoba… ból nie z tej ziemi, rozpacz globalna… matka nadal wyrodna… a teraz se siedzi zapijając aromat porannej kawusi i pisze blogaska dla świata…

Z dzieciatych wieści to młoda po całości już pyskuje… obiekt naparcia to wszyscy nie bawiący się tu i teraz… a cała reszta se siądź, a cała se inna reszta se idź... i w ten sposób Rysiowy słownik rozbudował się ot tak sam przez się o następujące… wsiawsia odź należy interpretować jako babcia chodź… yyyyyyyy tabcin – gdzie Marcin… wujeee ochał – wujek Michał… inka – choinka… ciekaj – czekaj… no i najważniejsze to, że rodzinna noblistka to liczyć już umie do całych dziesięciu liczb… bez siódemki rzecz jasna, bo nijak idzie się dziecię przekonać, że istnieje coś między sieść a osiem… i wkoło jest sieść i osiem… i tyle w kwestiach merytorycznych, bo w sprawach fizjologicznych jest do bani, bo dziecię fiksuje się tylko na jednej toalecie i jak nocnikuje się w żłobku to nie w domu, jak w domu to nie u wsiawsi i tak wkoło… wsio i ryba jest zalane i zaszczane, a matka to już tylko obiecuje, że dywany publiczne prać ludziom będziem bo córka zaszczywa se ot tak z przekory, że jej nocniki wkoło wymieniają…

A na koniec apel Rysiowy…

Zima dzie jestes...



Se jej poszukam...

Spoko spoko se ją znajdę...

Zima idę se do ciebie...

I kropka.

08:16, zemlaczki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 grudnia 2011
SPEC OD DEBILIZMU

Matka to chyba nigdy się nie zaprzyjaźni ze specami dzieciatymi… Szlag matkę trafia ilekroć mus się spotkać twarzą w twarz… i jeszcze to wczorajsze babsko z najwyższym jak dotąd znanym matce poziomem flegmatyzmu i debilizmu. Matce ręce opadają…

Matka pokrótce wyjaśni, że z miesięcy kilkoma ówczesnymi zapisała córkę do speca szpitalnego w związku z dolegliwością astmatyczną… se matka pojechała we wskazane miejsce i se spojrzała w dań budynku i se wymyśliła, że chyba pomyliła szpitale… a raczej na pewno, bo to nie może być tu gdzie akurat matka dotarła… bo matka to nigdzie ot tak od razu nie trafia... więc rura w długą i se matka zmieniła lokalizacje tylko po to, aby wejść weń drzwi pańskie i dowiedzieć się, że mus matki wracać na pierwotne lokum, bo czas goni, a spec dzieciaty obecnie ot tam wykłada… no i se matka córkę pod pachy i se dyma ile koni fura wyciągnie. Ufff… matka zdarzyła na minutę przed… i w związku z powyższym przed matką pozostało tylko ośmiu pacjentów… no żeś  se matka aferę na robiła… się pyta jak bóg nakazał z niemałą uprzejmością… na którą państwo godzinę przybyli… a ci jak pień w mur… na żadną… oj ja se matka wkurwa nie załapał... no i se z tym samym z wkurwem we gałach oznajmia, że w takim razie to matka teraz se wejdzie, boć to godzina matki… na to brygada se drzwi obstawiła i matki nie wpuszczą, boć hrabiostwo ma wejść poza kolejką wymaganą… no i se matka stać nie przestawała… a jak już po wszystkim se weszła, tak to durne babsko gadać nie przestawało… sensu w tym nic a nic, a se paplać nie mogła… matka to zauważyła takąż zależność, że jak przesuwki człowiek nie użyje tak gać nie będą… i tyle z tego państwowego matka ma, ze se płaci i nic za nic nadal ma… i kropka.

Jak szpak we...

Ale o co kaman...

21:23, zemlaczki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 grudnia 2011
ZIMA TU... ZIMA TAM

Matka z racji swoich entych urodzin zreasumuje swoją nieobecność blogaskową ówczesną... a mianowicie... grudzień nastał wbrew wszelkim protestom i błaganiom matki... a matka walczyć z naturą nie będzie... więc mus matki jest taki, żeby przegnać ponurość szarzyzny dnia nastałego... i tak matka zaczęła doświadczać grudniowe uroki szarości...

Matka aktywność poczęła od wyjazdu wczasowego w lud ślązacki... córce swej jedynej zapewniła byt w luksusach dziadkowych, a sama udała się w wieczną podróż aleją katowicką... matka to w pewnym momencie zwątpiła w celowość tej trasy, bo całość to trwało i trwało i trwać nie przestawało... a gdy się skończyło to matka siódme poty już ze siebie wytopiła i po nic kreacja minimini się zdała, bo gdzież to w miasto we takich smrodach się wydawać... ale matka se poszła... brat najbliższy matkę do wietnamu zabrał na największą rozkosz podniebienia... matka przeżarta po uszy... matka to kończyć musi, bo se stoją nad głową matki i klekoczą... no i se to kończąc w między czasie swą weekendową podróż to matka jeszcze wyjaśni, że na dyskotece se była.... i w teatrze w rzeczy samej... bo jakże by tu nie być... i se biznes plan matka wytworzyła na swe życie przyszłościowe... i cioteczkę nawiedziła z dobrym słowem i tyle tego wszystkiego se było, że aż tyle i to tyle, bo córka jak się okazało pomimo swoich dziadkowych wariacji i uniesień postanowiła baty matce zaserwować i wielką karę zapodać... i jak matka w wielkiej tęsknocie powróciła tak młoda jednym wielkim neeeee skwitowała osobę matki... mama ne ne ne ne ne ne ... no to mama w ryk... na to rysia swoje... mama neeeeeeeeeeeeee mama idź... no to se i matka poszła w wielkiej rozpaczy...

No i se całe dwa dni w tej niechęci córka matkę przetrzymała... ale szczęście matki największe, kiedy dziecię z wtorkowego dnia świata poza swoją rodzicielka nie ujrzało... i teraz to matka w skowronkach skacze, bo dziecię wybaczyło przewinienia weekendowe... i teraz to tylko mamamamamamamamamamama... tadam... matka szczęśliwa...

Matka to chociaż o reszcie tygodnia matka również zamierzała światu napisać, tak teraz wycofuje się z postanowień, bo czas matkę goni i ta cała polskość

I tyle...

I w peesie jeszcze matka wyjaśni, że dziecko choreeeeeeeeee... i kropka... bo to żadna nowość w życiu matki...

I jeszcze miłość matki... Rysia... no i miłość Rysi... abko...


11:36, zemlaczki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 grudnia 2011
RÓŻOWO NAM

I znowu te najurokliwsze matki szczęśliwej...

No ty opasko... no załóż się...

Uuuuuuuu... może tak wejdzie...

I proszę.. jest... mama widzisz?

Ojejej... ale czy mama ty na pewno widziałaś?

Yyyyy... a teraz może ciachoooooo?

Ooooo tak... ciacho... zjem cię...

Bławoooooooo...

20:02, zemlaczki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66