ZIMA TU... ZIMA TAM
Matka z racji swoich entych urodzin zreasumuje swoją nieobecność blogaskową ówczesną... a mianowicie... grudzień nastał wbrew wszelkim protestom i błaganiom matki... a matka walczyć z naturą nie będzie... więc mus matki jest taki, żeby przegnać ponurość szarzyzny dnia nastałego... i tak matka zaczęła doświadczać grudniowe uroki szarości...
Matka aktywność poczęła od wyjazdu wczasowego w lud ślązacki... córce swej jedynej zapewniła byt w luksusach dziadkowych, a sama udała się w wieczną podróż aleją katowicką... matka to w pewnym momencie zwątpiła w celowość tej trasy, bo całość to trwało i trwało i trwać nie przestawało... a gdy się skończyło to matka siódme poty już ze siebie wytopiła i po nic kreacja minimini się zdała, bo gdzież to w miasto we takich smrodach się wydawać... ale matka se poszła... brat najbliższy matkę do wietnamu zabrał na największą rozkosz podniebienia... matka przeżarta po uszy... matka to kończyć musi, bo se stoją nad głową matki i klekoczą... no i se to kończąc w między czasie swą weekendową podróż to matka jeszcze wyjaśni, że na dyskotece se była.... i w teatrze w rzeczy samej... bo jakże by tu nie być... i se biznes plan matka wytworzyła na swe życie przyszłościowe... i cioteczkę nawiedziła z dobrym słowem i tyle tego wszystkiego se było, że aż tyle i to tyle, bo córka jak się okazało pomimo swoich dziadkowych wariacji i uniesień postanowiła baty matce zaserwować i wielką karę zapodać... i jak matka w wielkiej tęsknocie powróciła tak młoda jednym wielkim neeeee skwitowała osobę matki... mama ne ne ne ne ne ne ... no to mama w ryk... na to rysia swoje... mama neeeeeeeeeeeeee mama idź... no to se i matka poszła w wielkiej rozpaczy...
No i se całe dwa dni w tej niechęci córka matkę przetrzymała... ale szczęście matki największe, kiedy dziecię z wtorkowego dnia świata poza swoją rodzicielka nie ujrzało... i teraz to matka w skowronkach skacze, bo dziecię wybaczyło przewinienia weekendowe... i teraz to tylko mamamamamamamamamamama... tadam... matka szczęśliwa...
Matka to chociaż o reszcie tygodnia matka również zamierzała światu napisać, tak teraz wycofuje się z postanowień, bo czas matkę goni i ta cała polskość
I tyle...
I w peesie jeszcze matka wyjaśni, że dziecko choreeeeeeeeee... i kropka... bo to żadna nowość w życiu matki...
I jeszcze miłość matki... Rysia... no i miłość Rysi... abko...


